Jestem tak miły, że…

Jestem tak miły, że postanowiłem wam wytłumaczyć, czemu „stare”/”gigantyczne” korporacje motoryzacyjne nie wezmą sobie i nie „zjedzą” Tesli raz dwa.

Zacznijmy od podstawy – tak, Tesla nie będzie nigdy dominującą marką motoryzacyjną, ale to nic dziwnego, bo takiej nie ma i dzisiaj. Dzisiaj Tesla buduje fundamenty pod to żeby być KLUCZOWĄ i ISTOTNĄ firmą motoryzacyjną w latach 2025-2030. Może ciut wcześniej. Nic ponadto nie jest celem Tesli (lepiej mieć 10% w rynku wartym 500mld dolarów rocznie, niż 50% w rynku wartym 20mld dolarów rocznie).

> Ale Tesla nie umie into produkcja samochodów, to chłam, tfu i w ogóle nic nigdy…

To oczywista nieprawda. Różne modele Tesli otrzymały pełno nagród za samochód roku, Model 3 zbiera fenomenalne recenzje, poziom zadowolenia użytkowników sięga 97%, poziom niezawodności według raportów magazynów konsumenckich jest „powyżej średniej”, etc, itp.

Tesla nieustannie się poprawia. Tylko w ostatnich miesiącach poprawili poziom dopasowania o 40%. Od razu wytłumaczę:
Nie chodzi o to, że kiedyś szpary miały 1cm, a teraz mają 0,6cm. Liczymy to inaczej. Jeśli np 5 „szpar” miało średni odchył od normy na poziomie np 10mm, to obecnie średni odchył wynosi 6mm (to tzw numery z dupy, żeby łatwiej się liczyło).

Mitem jest też oczywiście „beznadziejna jakość wszystkich aut Tesli”.

Na początek – zakładamy foliowe czapeczki – Tesla ma potężnych wrogów – lobby paliwowe, lobby motoryzacyjne, a nawet lobby kierowców ciężarówek i… sprzedawców samochodów. W niektórych stanach Tesla musi się sądzić, aby móc sprzedawać w danym stanie auto.

Po drugie – Tesla i Musk się dobrze klika – są reddity hejterskie antymusk jak i gigantyczne społeczności fanów Tesli.

Czym to skutkuje? No tym, że KAŻDY zły egzemplarz trafia na czołówki gazet! Czy taka sama sytuacja zdarzyłaby się np w przypadku Mercedesa? No nie sądzę, przypomnijcie sobie sprawę Stanowskiego, który walczył o wymianę nie nadającego się do jazdy nowego Mercedesa dwa miesiące.

Sam mam nowego Nissana kupowanego w salonie i daleko mu do idealnego wykończenia i montażu.

Tak głośny cherrypicking – wybieranie jednostkowych przypadków – uderza w Teslę, nie mając przełożenia na rzeczywistość.

Zachęcam do poczytania komentarzy na r/TeslaMotors/, spotkamy się tam z przypadkami gdy np ktoś oglądał kilkadziesiąt Modeli 3 czekając na wydanie swojego i nie znalazł ŻADNEGO wadliwego egzemplarza ze zbyt dużymi szparami. Tak samo przedstawiciel handlowy w USA stwierdził, że dałby sobie rękę uciąć, że jest inaczej, a jego Model 3 był lepiej wykończony niż… Audi i Mercedes, którymi jeździł wcześniej.

Tak więc Tesla faktycznie miała problemy z początkowymi egzemplarzami Modelu S, X i 3, ale w obecnym, mocno dojrzałym etapie produkcji (szczególnie Modelu S) dominująca większość samochodów jest wykończona na poziomie ogólnie przyjętym w branży (nie mówię teraz o ocenie wizualnej czy materiałów użytych we wnętrzach, a o jakości montażu).

Tak upada pierwszy mit – konkurencja pokona ich jakością produkcji – już dzisiaj ta różnica nie jest wielka, o ile jeszcze faktycznie występuje.

> inni to wiedzą jak produkować samochody, a Tesla nie!

Na początek – na kilka tysięcy wakatów w Tesli, zgłosiło się w ubiegłym roku 500.000 osób. To czyni Tesle najbardziej obleganą firmą świata – bardziej niż Google czy Apple. I co, waszym zdaniem nie ma tam ludzi, którzy wiedzą jak produkować auta? Oczywiście, że wiedzą.

> ale oni mają fabryki, know how i wszystko wiedzą!

Wiecie czemu system bankowy w Polsce jest tak dobry? Bo budowano go od zera, bez kosztów do amortyzacji, bez „tradycji” i gotowych rozwiązań. Wczoraj Tesla pochwaliła się, że obniżyła ilość etapów montażu znacząco poniżej branżowej średniej (mniej niż 50 kroków do złożenia auta) i obniżyła wagę okablowania samochodu o ponad 50%.

I teraz wyobraźcie sobie, że jesteście szefem projektu, który mówi, że może obniżyć koszty lub przyśpieszyć produkcję o 5/10%, ale potrzebuje wyłożyć na to 3mld dolarów i pół roku przuczenia pracowników. A, no i zaorać dotychczasowe systemy logistyczne, umowy partnerskie, linie produkcyjne. Itd. Po prostu, te firmy nigdy nie będą działały tak dynamicznie jak Tesla, bo taka jest natura konserwatywnych przedsiębiorstw (nie krytykuję, stwierdzam fakty).

Tak więc to właśnie przewaga Tesli – mogą od zera stworzyć proces produkcyjny, który nawet według konkurentów byłby lepszy, ale dla tej konkurencji po prostu amortyzowałby się dużo dłużej, zmieniając cyferki w bilansach rocznych. Tyle.

**> ale baterie to nic nowego i każdy może sobie kupić co chce

Po pierwsze – nie, nie może. Na świecie nie ma nawet tyle baterii, żeby produkować 500k samochodów elektrycznych rocznie, a czas od rozpoczęcia budowy do produkcji pełną prędkością wynosi na ogół 4-5 lat. A dopiero pojawiają się takie pomysły.

Po drugie, Tesla posiada absolutnie unikalną wiedzę na temat baterii do samochodów co pokazuje w badaniach zasięgów.

Ostatnio eksperci od motoryzacji (biorą 50.000 dolarów za podstawowy raport, szczegółowe to kolejne kilkadziesiąt tysięcy) rozebrali na części Model 3.

Czego się dowiedzieliśmy?
– nadwozie nie urywa dupy – Tesla odpowiedziała na to, że:
a) testowali bardzo wczesny model (z grudnia);
b) to gdzie nadwozie jest „za grube” to wynika to z ich symulacji które mają zwiększyć bezpieczeństwo i są pewni swego.

Dobra, co jest dobre? No właśnie, coś co m.in. opisałem wyżej.

Zawieszenie samochodu, systemy elektroniki i moduły baterii to jest inżynieryjne ARCYDZIEŁO. Tak.

To jak zmontowane są baterie, jak identyczne napięcie podaje każda jedna bateria, jak perfekcyjnie są wykonane – to jest zupełnie inna liga niż dotychczasowi producencii samochodów elektrycznych.

Klimatyzacja – absolutny światowy top, oferujący absolutnie nowe działanie klimatyzacji, nikt nie ma czegoś takiego.

Elektronika – poziom kosmiczny (dosłownie), na poziomie elektroniki z rozwiązań wojskowych – absolutnie inna liga niż cokolwiek w dowolnej firmie motoryzacyjnej. Nie bez powodu Musk twierdzi, że „w oprogramowaniu jesteśmy dużo dużu lepsi niż w produkcji” – a już udowodniłem wyżej, że w tym montażu wcale źli nie są.

Zawieszenie – absolutnie topowe rozwiązania, niespotykane w samochodach za taką cenę.

Tak więc.

Z jednej strony mamy Tesle:
– absolutnie zdeterminowany lider;
– z właściwie nieskończonym dostępem do pieniędzy;
– posiadającą 2 (3*) z 10 największych fabryk w USA i niedługo budujący kolejne;
– gigantyczne zasoby produkcyjne baterii (5k modułów baterii tygodniowo, a druga linia jest właśnie składana)
– posiadającą gigantyczne knowhow odnośnie zarządzania energią i bateriami, gigantyczne knowhow w/w elementach;
– nie dotrzymujacą terminów zwiększania produkcji i mającą problemy z jakością pierwszych serii produkcyjnych;
– która samodzielnie buduje stacje ładowania i ładowanie tam jest bardzo korzystne cenowo;

Z drugiej strony mamy gigantów motoryzacyjnych przekonanych o swojej wielkości (hej Nokia, BlueBerry), którzy:
– wydali dziesiątki miliardów na tradycyjną produkcję, która się musi zamortyzować;
– opierają swoje plany produkcyjne na używaniu cudzych baterii (przez co nigdy nie wyciągną z nich 100%);
– nie mają interesu w kanibalizowaniu swojej sprzedaży samochodów spalinowych;
– outsourcujące olbrzymią część produkcji (np Jaguar i-Pace jest produkowany w całości na zewnątrz);
– nie mają ułamka know-how Tesli odnośnie oprogramowania w samochodach (jeździłem ostatnio Volvo XC40, pod względem softu to dramatycznie słabe gówno);
– nie mają baterii;
– głównie zapowiadają, że w okolicach 2023 będą mieć jakieś elektryki (których nie opłaca im się sprzedawać, bo salony nie zarabiają na serwisach);
– czekają aż ktoś za nich zbuduje stacje ładowania, a jak chcą budować swoje to zapowiadają ceny takie same jak benzyny (np Porsche).

Tak więc, nic nie wskazuje na to, aby ktoś realnie zagroził Tesli w najbliższej przyszłości. Po prostu Tesla jest na etapie w którym wszystkie inwetycje zaczynają się jej dopinać i niedługo zbudują elektryczny walec połączony z kosiarką na hajs, a konkurencja głównie dużo gada.

#tesla #motoryzacja #samochody