Utwórz nowy temat Odpowiedz  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 9 lis 2015, o 13:54 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 cze 2015, o 09:23
Posty: 200
Ulubiona Postać:: Rob
W poprzednim temacie odnośnie teorii czy Jon Snow żyje udało nam się ustalić, że choć ciało Jona, mocno podziurawione sztyletami, jest martwe, to jego duch przetrwał. Jon, będąc wargiem, nieświadomie zapewnił sobie drugie życie, wcielając się w swojego wilkora. To stawia jednak przed nami kolejne pytania. Czy prawdziwe ciało Jona przetrwa? Czy Jon jeszcze kiedyś powróci do nas jako człowiek? I jakie konsekwencje będzie miało scalenie psychiki naszego bohatera z cokolwiek dzikim Duchem.

Sądzę, że George R.R. Martin pozostawił w tekście wystarczająco dużo wskazówek, abyśmy mogli odgadnąć zamysły autora. A zatem, bez przedłużania wstępu…

Zwłoki Jona Snow


Nocna Straż zdołała już sobie, przy okazji wskrzeszenia Othora, przyswoić ważną lekcję. Trupy nie mogą tak po prostu leżeć na widoku, bo mają niemiłą tendencję do budzenia się i to w dość morderczym nastroju. Nawet po „ludzkiej” stronie Muru. Nie jest więc całkiem bezpodstawnym założenie, że spiskowcy zechcą spalić ciało Jona Snow… Ale czy na pewno? Przygotowanie stosu i ceremonii pogrzebowej to jednak zadanie dość czasochłonne, a Bowen Marsh i spółka będą mieli przed sobą bardziej „palące” zadania w postaci próby zapanowania nad rozszalałymi dzikimi. W takiej sytuacji mogą skorzystać z rozwiązania alternatywnego. Szybszego i wykorzystanego już na kartach książek, a jednocześnie często umykającego naszej pamięci. Mogą skorzystać z lodowych cel.

Kod:
Żywych dzikich Jon odesłał, by opatrzono im rany i odmrożenia. Miał nadzieję, że ciepłe jedzenie i ubranie pozwoli większości z nich odzyskać siły, choć wyglądało na to, że Rogostopy straci obie nogi. Trupy kazał zamknąć w lodowych celach.
—Taniec ze smokami—


Lodowe cele wyżłobione w Murze są stosunkowo łatwo dostępne. Ba, wiemy, że klucze do nich ma Wick Strugany Patyk, jeden z konspiratorów, który jako pierwszy zaatakował Jona. Pozbycie się ciała byłego dowódcy w lodowych celach miałoby sens. I rodziłoby pewne ciekawe konsekwencje.

W Tańcu ze smokami Jon celowo wrzuca zakute w żelazne łańcuchy ciała do lodowych cel. Liczy na to, iż przebudzą się jako Istoty i Nocna Straż będzie mogła je zbadać. Tak się jednak nie dzieje. Możliwe, że to zasługa łańcuchów, albo zbyt wielkiej odległości pomiędzy zwłokami a najbliższym Białym Wędrowcem. Bardziej prawdopodobnym wyjasnieniem wydaje się być jednak magia samego Muru.

Kod:
Septon Cellador wypił łyk wina. Othell Yarwyck dźgnął kiełbasę sztyletem. Bowen Marsh siedział nieruchomo z poczerwieniałą twarzą.
– Ziarno, ziarno, zabij – wrzasnął kruk, machając skrzydłami. Wreszcie lord zarządca odchrząknął.
– Jestem pewien, że wasza lordowska mość wie najlepiej. A czy mogę zapytać o te trupy w lodowych celach? Ludzie są zaniepokojeni. I po co straże? Z pewnością to marnotrawienie dobrych ludzi, chyba, że boisz się…
– …że ożyją? Modlę się, by tak się stało.
Septon Cellador pobladł.
– Siedmiu miejcie nas w swej opiece. – Wino spłynęło mu po podbródku czerwoną strużką. – Lordzie dowódco, upiory to potworne, nienaturalne stworzenia. Ohyda w oczach bogów. Chyba… chyba nie zamierzasz z nimi rozmawiać?
– A czy one w ogóle potrafią mówić? – zapytał Jon Snow. – Nie sądzę, ale nie mogę twierdzić, że to wiem. Może i są potworami, ale przed śmiercią były ludźmi. Ile z tego w nich pozostało? Ten, którego pokonałem, był zdeterminowany zabić lorda dowódcę Mormonta. Najwyraźniej pamiętał, kim on jest i gdzie można go znaleźć. – Jon nie wątpił, że maester Aemon zrozumiałby, o co mu chodzi. Sam Tarly byłby przerażony, ale również by to pojął. – Pan ojciec zawsze mi mówił, że trzeba poznać swych nieprzyjaciół. Wiemy bardzo niewiele o upiorach i jeszcze mniej o Innych. Musimy się dowiedzieć więcej.
Ta odpowiedź nie przypadła im do gustu.
—Taniec ze smokami—


Zamknięty w lodowej celi trup Jona Snowa pozostawałby trupem i raczej nie groziłoby mu ponowne przebudzenie. Ponadto temperatura pod Murem jest na tyle niska, iż nie zachodzą procesy rozkładu. Dlatego właśnie Nocna Straż korzysta z wydrążonych w Murze spiżarni.

Kod:
– Jesteśmy pod Murem.
– A wkrótce znajdziemy się w jego wnętrzu – dodał Marsh. – W zimnie mięso się nie psuje. Do celów długotrwałego przechowywania to lepsze niż sól.
—Taniec ze smokami—


Warto też nadmienić, iż w książkach pojawiały się już zdania, które można zinterpretować jako sugestię przyszłych losów Jona, i jego „lodowej trumny”. Chociażby podczas odwiedzin w celi Cregana Karstarka…

Kod:
Jon Snow widział swe blade odbicie w lodowych ścianach.
—Taniec ze smokami—


…a także znacznie wcześniej, gdy w lodowej celi oczekiwał na wyrok po powrocie od dzikich.

Kod:
– Umrzesz tu, lordzie Snow – zapowiedział ser Alliser, nim zatrzasnął ciężkie drewniane drzwi. Jon mu uwierzył.
—Nawałnica mieczy—


Jeśli więc zarówno „dusza”, jak i ciało Jona pozostaną bezpieczne, możemy przejść do najważniejszego problemu. Kwestii wskrzeszenia.

Ostatni pocałunek


Szczęście w nieszczęściu. Tylko w ten sposób można skomentować fakt, iż na Murze znajduje się aktualnie kapłanka religii R’hllora. A kapłani R’hllora – jak się okazuje – potrafią dokonywać czegoś nadzwyczajnego.

Kod:
- Czy potrafiłbyś przywrócić życie człowiekowi, któremu ścięto głowę? – zapytała. – Nie musiałbyś tego robić sześć razy. Wystarczyłby raz.
- Nie władam magią, dziecko. Tylko się modlę. Za pierwszym razem jego lordowska mość miał dziurę w piersi i usta pełne krwi. Wiedziałem, że nie ma nadziei. Dlatego, gdy jego biedna, rozdarta pierś przestała się poruszać, dałem mu na pożegnanie pocałunek dobrego boga. Wypełniłem usta ogniem i wdmuchnąłem płomienie do jego płuc, serca i duszy. To się nazywa ostatni pocałunek. Wiele razy widziałem, jak starzy kapłani udzielali go zmarłym sługom Pana, a nawet sam to robiłem raz czy dwa, gdyż należy to do kapłańskich obowiązków. Nigdy jednak dotąd nie widziałem, by zmarły zadrżał nagle, gdy wypełnił go ogień, a potem otworzył oczy. To nie ja go wskrzesiłem, pani. Pan to uczynił. R’hllor ma jeszcze dla niego jakieś zadanie. Życie jest ciepłem, ciepło jest ogniem, a ogień jest u Boga i tylko u Boga.
—Nawałnica mieczy—


Załącznik:
Komentarz: Beric wskrzesza Thoros
beric-and-thoros.jpg
beric-and-thoros.jpg [ 42.6 KiB | Przeglądane 482 razy ]


Co ciekawe Thoros w rozmowie z Berikiem zauważa, iż następna próba wskrzeszenia będzie ostatnią.

Kod:
Czerwony kapłan pochylił głowę.
- To R’hllor cię przywołuje, panie. Pan Światła. Ja jestem tylko jego narzędziem.
- Ile razy? – nie ustępował lord Beric.
- Sześć – odparł z niechęcią Thoros. – A za każdym razem jest coraz trudniej. Zrobiłeś się nieostrożny, panie. Czyżby śmierć była aż tak słodka?
- Słodka? Nie, przyjacielu. Nie jest słodka.
- W takim razie czemu tak ją kusisz? Lord Tywin dowodzi z tyłów. Lord Stannis również. Gdybyś był rozsądny, brałbyś z nich przykład. Siódma śmierć może oznaczać koniec dla nas obu.
—Nawałnica mieczy—


Ostatnie zdanie wskazuje zatem, iż wskrzeszanie ludzi przez kapłanów R’hllora nie jest wcale tak łatwe jak mogłoby się nam wydawać. Musi mieć ono cenę, odciskać w jakiś sposób piętno na Thorosie, tak jak tworzenie Cieni odcisnęło piętno na Stannisie. Koresponduje to z tym, co wcześniej mówiły dwie władczynie cieni z Asshai – lady Melisandre i Mirri Maz Duur (kapłanka Wielkiego Pasterza, która wskrzesiła Khala Drogo).

Kod:
Tylko śmierć może zapłacić za życie.
—Nawałnica mieczy—


Jeśli zatem spodziewamy się, iż po okresie chaosu na Murze lady Melisandre przeprowadzi rytuał, który wskrzesi Jona, to musimy liczyć się z tym, iż rytuał ten nie będzie prostym pocałunkiem życia. O wiele bardziej prawdopodobne jest to, iż Melisandre zdecyduje się na ofiarę. Być może celem tej ofiary nie będzie wcale wskrzeszenie lorda dowódcy. Melisandre może próbować ocalić Stannisa – mylnie lub prawdziwie zakładając, iż zginął w bitwie. Ale to, kto będzie przedmiotem tej ofiary jest chyba dość oczywiste, zwłaszcza w kontekście wydarzeń z serialowej Gry o tron. Shireen Baratheon spłonie.

Konsekwencje

Sugerowana przeze mnie kolejność wydarzeń będzie miała kilka konsekwencji.

Po pierwsze – Jon Snow zostanie zwolniony z przysięgi. Śmierć zakończyła wartę.

Kod:
Nadchodzi noc i zaczyna się moja warta. Zakończy ją tylko śmierć. Nie wezmę sobie żony, nie będę miał ziemi, ojca ani dzieci. Nie założę korony i zapomnę o zaszczytach. Będę żył i umrę na posterunku. Jestem mieczem w ciemności. Jestem strażnikiem na murach. Jestem ogniem, który odpędza zimno, światłem, które przynosi świt, rogiem, który budzi śpiących, tarczą, która osłania krainę człowieka. Moje życie i mój honor należą teraz do Nocnej Straży na tę noc i na wszystkie pozostałe.
—Gra o tron—


Po drugie – wnikając w ciało Ducha, lord Snow uniknie problemów, jakie dotykały innych wskrzeszanych ludzi. Khal Drogo był po wskrzeszeniu bezwolnym, żywym trupem. Lady Stoneheart stała się potworem opętanym żądzą zemsty. Beric Dondarrion z każdym kolejnym wskrzeszeniem traci coraz więcej ze swych wspomnień. Jona los ten ominie.

Po trzecie – połączenie się z Duchem w jednym ciele będzie miało wpływ na osobowość Jona. Jednym z motywów przewodnich książek jest przecież walka o odnalezienie lub zachowanie własnej tożsamości. A jedną z mrocznych lekcji, jakich udziela nam George R.R. Martin jest to, iż brutalność i dzikość jest cechą każdego władcy. Zmartwychwstały Jon sprawi, iż spełni się rada maestra Aemona.

Kod:
Zabij chłopca i pozwól się narodzić mężczyźnie.
—Taniec ze smokami—


I wreszcie po czwarte - Jon najprawdopodobniej nawiąże krótki kontakt z Branem. Analizując scenę „śmierci” Varamyra Sześć Skór odnajdujemy, jeszcze przed momentem kiedy wciela się on w swojego wilka, następujący fragment:

Kod:
Biały świat odwrócił się i upadł. Przez chwilę odnosił wrażenie, że przebywa wewnątrz czardrzewa i patrzy wydrążonymi czerwonymi oczyma na umierającego mężczyznę w lekkich drgawkach na ziemi oraz na obłąkaną kobietę, ślepą i zakrwawioną, która tańczy w świetle księżyca, płacząc czerwonymi łzami i rozdzierając sobie ubranie. Potem oboje zniknęli. Unosił się ku górze, topniał, jego ducha porwał jakiś zimny wiatr. Był w śniegu i w chmurach, był wróblem, wiewiórką, dębem. Puchaczem, który ścigał zająca, lecąc bezgłośnie między drzewami. Varamyr był w sowie, w zającu i w drzewach. Głęboko pod pokrywą śniegu w ziemi poruszały się ślepe dżdżownice. W nich również był. Jestem lasem i wszystkim, co w nim żyje – pomyślał z zachwytem. Sto kruków zerwało się do lotu, kracząc głośno, gdy przesuwał się obok. Wielki łoś zaryczał, strasząc uczepione jego grzbietu dzieci. Śpiący wilkor uniósł głowę i warknął w pustkę. Nim serca zdążyły uderzyć po raz kolejny, powędrował dalej, szukając własnych wilków – Jednookiego, Spryciary i Skradacza. Swojej watahy. Tłumaczył sobie, że one go ocalą.
To była jego ostatnia myśl jako człowieka.
—Taniec ze smokami—


Wszystko wskazuje zatem na to, iż Jon, który do nas powróci może być nieco innym Jonem. Mądrzejszym, ale i brutalniejszym. Wolnym i bezwzględnym. A prawdopodobnie również świadomym tego, kim naprawdę jest...


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

PostNapisane: 9 lis 2015, o 14:01 
Offline
Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 cze 2015, o 09:23
Posty: 200
Ulubiona Postać:: Rob
W sumie według mnie jest to najprawdopodobniejszy rozwój wypadków. Tekst może trochę przydługi, ale chciałem, żeby wszystko miało ręce i nogi. A Wy co o tym wszystkim myślicie?


Góra
 Zobacz profil  
Cytuj  

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz  [ Posty: 2 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
cron